Hiroshima & Miyajima. Smak i zapach wiosny – Japonia część 5 – podsumowanie

hiroschima-008

Ostatnia część naszej relacji z wiosennego wyjazdu do Japonii to czas na podsumowanie i chwilę refleksji. Nim jednak do tego dojdziemy to kilka słów o Hiroszimie i Myjajimie. Początkowo samej Hiroszimy nie mieliśmy w planach, ale jak odrobinę poszperaliśmy w internecie i znaleźliśmy zdjęcia z nieopodal położonej Myijajimy, to stwierdziliśmy że będzie to obowiązkowy punkt naszego programu.

hiroschima-007

Lotnisko w Hiroszimie nie ma jakiegoś świetnego połączenia z miastem, a nasz samolot z Tokio był lekko opóźniony. Tym samym obawialiśmy się, że odjedzie nam ostatni autobus z lotniska do centrum (dla zainteresowanych dodam że do Hiroszimy lecieliśmy liniami ANA za uzbierane wcześniej mile w programie Miles and More + 7 zł! podatku). I tu Japonia zaskoczyła nas po raz kolejny. Kierowca wspomnianego już wcześniej autobusu kulturalnie poczekał na wszystkich pasażerów aż odebrali swoje bagaże i pomimo, że było już kilkanaście minut po rozkładowym odjeździe dopiero wtedy udał się z nami do miasta.

Pierwsze nocne wrażenie Hiroszimy było zaskakująco pozytywne. Szerokie, oświetlone, pełne neonów ulice i wielu młodych ludzi w lokalnych pubach. Pieszo dotarliśmy do wcześniej zabookowanego hotelu Oriental Hiroshima (dość dużą zniżkę uzyskaliśmy tym razem na www.hotels.com). Zameldowaliśmy się i dostaliśmy pokój na jednym z najwyższych pięter ze wspaniałym widokiem na miasto. Jako że było już bardzo późno, plany na następne dni dość wyśrubowane, a Tośka jeszcze nie spała, sam udałem się na krótki spacer by zakupić jakieś małe bento na kolację.

DSC_7629_1_WM

DSC_7592_1_WM

Sięgając pamięcią do historii ciężko sobie wyobrazić co stało się 6 sierpnia 1945 roku. O 8:15 zrzucona bomba zniszczyła miasto w promieniu kilku kilometrów. I właśnie kolejny dzień poświęciliśmy na spacer i na zwiedzanie Peace Memorial Park. Dla małej był to też przede wszystkim odpoczynek po gwarnym Tokio. W końcu w parkach nie było tłumów, a spacer po mieście to tylko przyjemność. Po środku Peace Memorial Park znajduje się dość duże, obecnie remontowane muzeum, które opowiada historię miasta i tego jednego wydarzenia które zmieniło historie świata.  Cały kompleks parkowy  jest naprawdę ogromy, poza muzeum znajdziemy tam, pomniki, rzeźby, a także Bomb Dome – budynek Kopuła Bomby A – znany również jako Pomnik Pokoju. Przed zrzuceniem bomby atomowej była to hala wystawowa, a po wybuchu jest to jeden z nielicznych budynków którego konstrukcja została prawie nienaruszona.  Nam niestety nie udało się go dobrze sfotografować ponieważ jest on w trakcie renowacji.

hiroschima-011

hiroschima-013

DSC_7627_1_WM

Popołudnie leniwie spędziliśmy w centrum miasta, zaglądnęliśmy do Muzeum Sztuki Współczesnej z przepięknym ogrodem i obejrzeliśmy Zamek Hiroszima zwany również Zamkiem Karpia. Tak jak wszystkie inne budynki w mieście również i ten został całkowicie zniszczony po zrzuceniu bomby atomowej, a to co oglądamy teraz jest jego wierną repliką. Po kilkunastu dniach w Japonii, eksplorowaniu miast i świątyń właśnie na taki dzień czekaliśmy!

hiroschima-012

hiroschima-009

hiroschima-002

DSC_7649_1_WM

hiroschima-010

Kolejnego dnia udaliśmy się do Miyajimy – miejsca “must see” na naszej liście. To mała wyspa oddalona o godzinę drogi od Hiroszimy (jako środek transportu, tak by dojechać do promu wybraliśmy tramwaj).  Słynie ona przede wszystkim z wielkiej bramy Tori, która podczas przypływów zanurzona jest w wodzie. Miejsce to jest bardzo często spotykane na różnego rodzaju widokówkach z Japonii, a oficjalnie nazywa się Itsukushima. Największą jednak atrakcją – w szczególności dla Tosi (i to po raz kolejny) – były dzikie sarny. Tak jak i w Narze – przechadzają się ulicami, śpią w pobliżu domów i zaczepiają turystów. Wyspa znana jest w Japonii jako święte miejsce Shinto, a najwyższy jej szczyt – Góra Misen czczona jest już od VI-tego wieku. Poza bramą Tori jest tam także kilka świątyń wartych odwiedzenia. Znajdują się w różnych częściach wyspy stąd spacery są nieodłącznym elementem dnia. Na wspomniany już wcześniej szczyt Misen można dostać się kolejką linową lub pieszo, a z góry rozpościera się piękny widok na Hiroszimę. Jednodniowa wycieczka była strzałem w dziesiątkę! Piękna pogoda i kwitnące wiśnie tylko spotęgowały efekt tego magicznego miejsca.

DSC_7345_1_WM

DSC_75742019_WM

DSC_7405_1_WM

hiroschima-005

DSC_7423_1_WM

hiroschima-004

DSC_74312005_WM

hiroschima-003

I tu kończymy naszą krótka relację, pisaną ponad rok po zakończeniu podróży. Do Osaki wróciliśmy Shinkansenem. Tam mieliśmy jeszcze jeden dzień i nocleg, a następnie przez Fukokę i Amsterdam lecieliśmy do Wiednia, skąd samochodem udaliśmy się w stronę Krakowa. Dwa tygodnie które mieliśmy okazję spędzić w Japonii, były tylko zachętą na kolejny wypad w te strony. Jak już pisaliśmy w pierwszych postach, odpowiednio planując wyjazd nie koniecznie musimy zrujnować domowy budżet – tak więc do zobaczenia!

DSC_7777_1_WM

DSC_7771_1_WM

Podsumowując:

  • spakowaliśmy się w dwa plecaki (jeden około 45 litrów – tzw. komin i drugi nieco mniejszy około 30 litrów), z których jeden nadawaliśmy w luku bagażowym latając lokalnie po Japonii,
  • mniejszy plecak zawierał tylko same potrzebne artykuły dla Tosi: kaszki, słoiki z jedzeniem, ciuchy i kilkanaście pieluch,
  • pieluchy czy mokre chusteczki bez problemu kupowaliśmy w na miejscu, w cenach podobnych do naszych w Polsce,
  • kupiliśmy tez kilka słoiczków dla małej – w prawdzie w całkowicie innych smakach, ale nawet jej podeszły,
  • nie mieliśmy ze sobą ani śpiwora ani karimaty – wszędzie gdzie spaliśmy były koce i pościel,
  • mieliśmy ze sobą wózek – składaną „parasolkę” i nosidło, a raczej “wisiadełko”,
  • w Polsce wymieniłem około 500 zł na Jeny, tak by mieć je na pierwsze dni w Japonii (korzystny kurs w Krakowie w kantorze Grosz),
  • wybierałem pieniądze z karty walutowej USD Alior Banku w bankomatach Seven Eleven,
  • nie tylko w Tokio, bo i w całej Japonii zaskoczyła nas infrastruktura w postaci przebieraków, wind, toalet czy podjazdów dla rodzin z małymi dziećmi – praktycznie nigdzie nie było miejsca do którego nie mogliśmy wjechać z wózkiem,
  • toalety to nie tylko miejsca na nasze „dorosłe” potrzeby, ale także pomieszczenia w których można się zająć swoimi pociechami. Często mają przygotowane przebieraki, wraz z całym zapleczem w postaci pieluch i mokrych chusteczek, kotary za którymi może się schować matka karmiąca piersią, ciepła woda w specjalnych maszynach, urządzenia do podgrzewania słoiczków czy butelek z mlekiem,
  • mieszkanie z lokalną rodziną dało nam niesamowitą możliwość podzielenia się doświadczeniami w wychowaniu dzieci. Można poznać różnice kulturowe objawiające się na wielu płaszczyznach: zdrowotnej, żywieniowej czy wychowawczej,
  • tuż przed samym wyjazdem Tośka miała katar, nie związany z żadną choroba, a tylko z krakowskim smogiem (chyba czas pomyśleć o smogowej emigracji, bo to nie pierwszy raz kiedy dziecko męczy się z tego powodu). Zachowywaliśmy jej higienę nosa, odciągając go różnymi narzędziami. Mały Haruka także miał katar – a jednak nikomu nie przyszło do głowy by pomóc mu wysmarkać nos czy odciągnąć to pieroństwo. Szczęśliwy malec chodził z “gilami” wiszącymi do spodni i niczym się nie przejmował. Nie da się ukryć że takie zachowanie wręcz uspokaja, pokazuje że wychowanie może wyglądać całkowicie inaczej,
  • to samo tyczy się ubierania dzieci – był to przełom marca i kwietnia, wiec pogoda typowo wiosenna, a czasem jesienno-zimowa. By uniknąć przeziębienia, ubieraliśmy Tośkę w kurteczkę i czapkę. Haruka natomiast na zewnątrz chodził w dresowych spodniach z gołymi! stópkami i cienkiej podkoszulce – na nikim nie robiło to wrażenia,
  • na deserek Tośka dostawała owocki, a Haruka suszone glony i tofu,
  • i tak na koniec: Nie bójcie się! 6-miesięczne dziecko wcale nie jest przeszkodą na piękny 2-tygodniowy, udany urlop na drugim końcu świata!

Zdjęcia z całego wyjazdu możecie obejrzeć TU, a poniżej linki do pełnej relacji z Japonii:

hiroschima-006

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *