Egzamin

DSC_4625_2217_WM

DSC_4684_1_WM

Plecaki spakowane. Przyszła pora zdać pierwszy, bardzo ważny egzamin. Lot z cztero-miesięcznym dzieckiem. Pytanie tylko – kto podchodzi do tego egzaminu: my czy Tośka? Zimowa pora, każdy ma na sobie co najmniej kilka warstw ciepłych ubrań a my wyciągamy dziecko do Holandii. Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do haseł w stylu: „nieodpowiedzialni”, „nienormalni”, „przecież ona i tak nie będzie z tego nic pamiętać”, „po co” etc. Może faktycznie jest coś w tej „trosce” ale jeżeli do latania będziemy podchodzili jak „pies do jeża”, to albo nie będziemy latali z dzieckiem wcale, albo każda wyprawa będzie tak ogromnym stresem, aż w końcu się poddamy i zrezygnujemy z tego typu przygód. Wyjście na sanki, jazda na rolkach czy inne niebezpieczne zajęcia z dzieckiem też może powinniśmy odłożyć na bok.

Dlaczego więc w styczniu i dlaczego Holandia (a później Włochy – ale o tym w kolejnym wpisie)? A oto i odpowiedzi: a dlatego bo w marcu mamy lot poza Europę więc należy sprawdzić jak Tośka będzie się zachowywała w samolocie, a dlatego Holandia i Włochy bo mamy gdzie spać, mamy u kogo się zatrzymać i w razie czego otrzymać stosowną pomoc.

Postanowiliśmy odwiedzić naszą kuzynkę Beatę i Jej męża Pitka, którzy w Holandii mieszkają już parę ładnych lat. Na lotnisko dotarliśmy bez większych problemów, nadaliśmy wózek, fotelik (zabraliśmy tylko bagaż podręczny), a do samolotu wpuszczono nas bez kolejki. Miejsce obok nas pozostało wolne tak więc myśleliśmy że Tośka prześpi cały lot. No cóż – przeliczyliśmy się. Była atrakcją wieczoru. Do wszystkich się uśmiechała, nie płakała i wszystko ją interesowało. Lot krótki, przyjemny, udany – pierwsze koty za płoty!

001

U Beaty spędziliśmy kilka kolejnych dni. Nie mieliśmy planów by przemierzyć Holandię wzdłuż i wszerz. Było zimno i nie chcieliśmy małej włóczyć po dużych miastach. Odwiedziliśmy więc malownicze Kinderdijk gdzie znajduje się największe skupisko zabytkowych wiatraków w Holandii i jedna z najbardziej znanych atrakcji turystycznych Holandii wpisanych na listę UNESCO. Wybraliśmy się nad morze pooddychać jakże innym niż w Krakowie – świeżym powietrzem!!!, wyskoczyliśmy na ryneczek w Roosendaal i odwiedziliśmy kilka miejscowych kawiarni w okolicach Eindhoven.

DSC_4783_1_WM

DSC_4787_1_WM

DSC_4791_1_WM

DSC_4781005_WM

002

DSC_4807008_WM

DSC_4819011_WM

DSC_4826012_WM

Jednak najważniejszą atrakcją wyjazdu do Holandii było doborowe towarzystwo w osobie 11 miesięcznego Szymka – syna Beaty i Pitka. To było pierwsze spotkanie Tośki ze starszym kuzynem – radość i zabawa, wspólne piski i płacze. Nowe miejsce, nowe łóżko, zabawki – to jak się okazało tylko kolejne atrakcje.

Uciekamy do Włoch. Odwiedziny Holandii już wkrótce. Amsterdam na kilka godzin zaplanowany już na marzec. Beatko, Pitku, serdeczne dzięki za gościnę i cierpliwość. Jeszcze kiedyś Was odwiedzimy, a więcej zdjęć z Holandii możecie znaleźć TU.

3 thoughts on “Egzamin

  1. Pingback: Moje miasto |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *